Tej zimy zdecydowanie obrastamy w piórka! Na filiżankach, pościeli, ręcznikach, ściereczkach i biżuterii i gdzie tam jeszcze dusza zapragnie! Bardzo dobrze, bo uwielbiam takie ornitologiczne tropy we wnętrzach. Jakiś czas temu pisałam już o papugach.  Dziś  mam na tapecie pióra, te trochę mniej kolorowe. Gdzie im po drodze? W klasycznych, dystyngowanych wnętrzach – tam pokazują się w formie eleganckiego motywu na przykład na zastawie stołowej. Pióra odnajdą się także znakomicie w skandynawskich klimatach. Ten styl czerpie inspiracje prosto z natury. Pierzaste poduchy, znalezione na spacerze piórka i proste łapacze snów będą zatem w sam raz. A jeśli chcecie nadać wnętrzu trochę lekkości (wszak mawia się „lekki jak piórko„, czyż nie? ;)) to lampy z piór i puchu okażą się strzałem w dziesiątkę (sprawdźcie koniecznie lampę Icarus i Eos od Vita). Mnie zaś totalnie zauroczyło porcelanowe piórko od Madame Stoltz. Nie służy absolutnie do niczego, po prostu pięknie wygląda!

PS. A pawie pióra zostawiam sobie na później! Ciąg dalszy nastąpi!